Blog > Komentarze do wpisu
[20.10] Impulsowy oscylator

a właściwie impulsator. Historia ma swój rodowód w ubiegłym wieku, kiedy powstawały pierwsze niezależne telekomy. Przez długi czas dla operatora narodowego (nazwijmy go T.) status operatora innego niż T. był całkowicie niezrozumiały i dlatego T. traktował innych operatorów, jak ... swoich abonentów :-) Chciał od nich abonament i opłaty za rozmowy (w impulsach), a o rozmowy o płaceniu za połączenia przychodzące traktował w kategorii science fiction.

Jednak i ówczesne ministerstwo (nazwijmy je MŁ) i sądy były nieco innego zdania i T. został zmuszony do ustalenia warunków współpracy. Mądre głowy w T. wymyśliły zasadę bill and keep – każdy z operatorów bierze od swoich abonentów kasę za ich rozmowy, a stan rozliczeń wynosi zero. Potem okazało sie, że ci niezależni maja jednak nieco większy ruch wychodzący, niż przychodzący i T. zarządził revenue share – za podstawę bierzemy cennik T. i za połączenie wychodzące do drugiej sieci każdy płaci połowę stawki T. drugiej stronie. Stawki – co najważniejsze – liczonej w nieśmiertelnych impulsach.

Minęło kilka lat, przyszedł wiek XXI, a mali alternatywni zaczęli się łączyć lub być wchłaniani przez większych. W T. pojawiła się grupa szybkiego reagowania działająca pod kryptonimem RA i pracująca bezpośrednio pod dyrektorem M. RA miało kilka sukcesów. Odkryła na przykład, że na skutek błędów w systemach billingowych rozliczenia z największymi klientami są obarczone błędami, a dokładniej błędem ujemnym. Należność wykazywana na fakturach jest o parę procent niższa, niż rzeczywista. Kolejnym osiągnięciem grupy RA było odkrycie setek tysięcy krótkich połączeń, inicjowanych w sieci N., a kończonych w sieci E. Oba odkrycia były na tyle rewolucyjne, że – zapewne w nagrodę – RA zostało rozwiązane, a o odkryciach skutecznie zapomniano.

Kilka miesięcy później okazało się, że te krótkie połączenia mają wymiar finansowy, a dokładniej (podobnie jak niedoszacowanie faktur) ujemno-finansowy. Operator N. miał bowiem podpisaną umowę typu bill and keep, a E. - revenue share. Za każde, nawet sekundowe połączenie, E. otrzymać powinien równowartość połowy impulsu czyli 14,5 grosza. Jakby się uprzeć, jeden kanał łącza międzyoperatorskiego przez godzinę może przenieść 1000 takich połączeń wartych dla E. 14,50 zł. Kanałów w łączu jest 30, a godzin w miesiącu jest 720... Z informacji, które swojego czasu niechcący wyciekły do prasy wynikało, że miesięcznie T. płaciło nawet 10 milionów złotych, stąd prosty wniosek, że w zabawie brało udział co najmniej 30 łącz międzyoperatorskich :-)

Pikanterii dodaje fakt, że w tzw. międzyczasie E. stało się najpierw własnością N., a potem przez nie zostało wchłonięte. Ale umowy interkonektowe pozostały.

Spółka T. dała sobie radę z tym problemem na tyle skutecznie, że od roku przychody N. z ruchu międzyoperatorskiego znacznie spadły. Pozostały tylko jakieś niezapłacone faktury (sprawy toczą się w sądzie).

Kilka dni temu dowiedziałem się, że oscylator zmartwychwstał. Pojawił się u innego operatora, nazwijmy go M., i – co ciekawsze – na zupełnie innych zasadach.

M. świadczy usługi dostępu do Internetu na numeracji 0~20. Zgodnie z decyzją św. p. URTiP-u (a może jeszcze URT-u) dla tego typu połączeń obowiązuje ... revenue share! Ponieważ jednak 0~20 są wyłączone z ruchu międzyoperatorskiego, M. zakupił łącza (PRA 30 kanałów) od T. ze stosownym abonamentem, oferującym rozliczanie sekundowe bez opłaty za inicjację połączenia. I co sie dzieje? M. non stop łączy się ze swoim własnym dialupem, rozłącza się po chwili, znowu łączy itd. itp. Miód malina, żyć nie umierać :-)

Mimo tego, ze M. jest spółką giełdową, ze sprawozdań okresowych nie można niestety wywnioskować, jaki jest poziom przychodów z tytułu rozliczeń międzyoperatoskich, nie można więc określić skali problemu. Z drugiej strony sygnały z T. mówią, że jak na razie problem M. nie jest istotnym problemem. Pewnie do czasu.

piątek, 20 października 2006, virrus

Komentarze
Gość: , dpd38.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/10/20 07:32:48
A to M to ma nazwe trzyliterowa, czy moze dluzsza?
-
2006/10/20 07:33:42
M. jest dłuższe :-)
-
Gość: , inptr-68-2.comarch.com
2006/10/20 09:42:11
...a ma jakiś związek z dojarkami?
Pzdr!
Szyba
-
2006/10/20 14:27:52
Szyba - może ;-)
-
Gość: , abch56.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/10/21 11:15:15
A ładnie to tak doić fracuską dojarkę? ;-)
    Twitter: